"Nie wolno się bać. Strach zabija duszę. Strach to mała śmierć, a wielkie unicestwienie. Stawię mu czoło. Niech przejdzie po mnie i przeze mnie. A kiedy przejdzie, odwrócę oko swej jaźni na jego drogę. Którędy przeszedł strach, tam nie ma nic. ... Jestem tylko ja." - Litania Bene Gesserit przeciw strachowi ("
Ja też chcę zaoszczędzić i zamiast pozwolić, żeby dyktowały mną emocje typu chciwość, zainwestować w coś co przyniesie zysk na dłuższą metę. Chcę też oczyścić trochę swój wizerunek, dlatego nowych rapsów dla zabawy niebędzie i zacznę dbać bardziej o mojego bloga. To by było na tyle jeżeli o bardziej publicznie dostępne postanowienia chodzi :D
@Mustafa, fajnie się Twój pierwszy post zgrywa z sygnaturką. A co do postanowień, to chyba nie mam. Może jakiś schemat produktywności nowy wdrożę, ale jeszcze nie wiem.
Nie będę paliłcygar i oglądał mongolskiego baletu. A tak serio to nic nie postanawiam, a jak zmienię jednak zdanie to każda inna data jest dobra, nie tylko 1 stycznia.
Cuż, dostrzegam twój punkt widzenia, ale biorąc pod uwagę niektóre wcześniejsze wpisy. To też się zgrywa. W końcu sygnaturka jest globalna
-- (Paulinux): @Mustafa, fajnie się Twój pierwszy post zgrywa z sygnaturką. A co do postanowień, to chyba nie mam. Może jakiś schemat produktywności nowy wdrożę, ale jeszcze nie wiem.
Zamierzam wznowić lekcje gry na gitarze. Tzn. nie zaczynam od zera, w 2020 r. zaczęłam się uczyć profesjonalnie do pandemii, potem wiadomo, a ten rok był trudny ze względów osobistych, tak więc jestem umówiona na pierwszą lekcję 5 stycznia. Co z tego wyjdzie czas pokaże. Nowy Rok to zbieg okoliczności raczej pewne inspiracje zadecydowały, no, ale... jakby nie było zaczynam naukę od przyszłego roku więc chyba się nadaje.
Wojna to pokój. wolność to niewola. Ignorancja to siła. G. Orwell "Rok 1984"
Robiłam i starałam się je wypełniać. W tym roku chyba też jakieś miałam i wypełniłam. Na nowy rok nie wiem, czy jakieś będą, chyba tak, bo łatwiej mi je mieć, niż ich nie mieć. Chyba, że pojawia się taki rok, że uznaję, iż są mi niepotrzebne, bo wszystko, co chciałam, spełniłam w poprzednim roku i wtedy ich nie robię. Długo, długo miałam takie zwyczajne postanowienie, by po prostu być szczęśliwą, bo niestety byłam nieszczęśliwa przez kilka lat, a to uszczęśliwianie polegało na tym, że robiłam to, co mnie cieszyło i w ten sposób się uszczęśliwiałam. Teraz miałam jakieś tam inne, by się obronić, by znaleźć pracę, by się lepiej rehabilitować, takie tam postanowienia, które mają dla mnie osobistą wartość. Częściej wychodzić z domu i tak dalej. Dla kogoś to jest nic, dla mnie bardzo dużo. Nie robię takich, których wiem, że nie spełnię.
A ja w tym roku mam irracjonalną ochotę zrobić jakieś postanowienie i to nawet niejedno. Ba, nawet zrealizować planuję :D ciekawe co z tego wyjdzie. Wzajemna motywacja w związku też może pomóc, bo oboje wiemy jak sobie przypominać, żeby nie dokręcić śruby za mocno i nie zniechęcić zamiast zachęcić. ;)
Mniej alko, mniej ucieczki w rzeczy, w które nie warto uciekać. Takie postanowienie sobie obrałem od nowego roku, mam na nie nawet pewne systemy, w stylu ograniczanie wyzwalaczy i imprezowania, plus zamienniki w stylu power walki z randomami z facebooka, którzy też lubią spacerować :D
Senter San
This site uses cookies to enhance your experience.