EltenLink

Dyskryminacja niewidomych w edukacji [dostosowania, doświadczenia]

Back to W szkole i w pracy.

#61 skrzypenka

Hm, wiesz co, moi w dobie tych zdalnych to mają swoje slajdziki, z których wykładać nie umieją.


Große Operndiva?
2021-08-04 18:04

#62 Kat

To jest praktyka bardzo powszechna, że jak przyjdzie do wykładania czegokolwiek, to żaden bez prezentacji w powerpoincie nie potrafi sobie poradzić, choć miałam takiego gościa od filozofii - wykłady - ten tylko z głowy jechał i generalnie u niego na zajęciach nigdy nie było nudno.


"Nie wolno się bać.
Strach zabija duszę.
Strach to mała śmierć, a wielkie unicestwienie.
Stawię mu czoło.
Niech przejdzie po mnie i przeze mnie.
A kiedy przejdzie, odwrócę oko swej jaźni na jego drogę.
Którędy przeszedł strach, tam nie ma nic. ... Jestem tylko ja."
- Litania Bene Gesserit przeciw strachowi ("
2021-08-07 22:51

#63 skrzypenka

Wiesz co, ja tych moich poprawiałam, jak byli haotyczni, ale potem mi się nie chciało. Przez pierwszy miesiąc tak robiłam, naprowadzałam ich, podsuwałam im ich zgubione wątki i myśli, ale ja im przeszkadzałam, oni się niecierpliwili i poniechałam tego. Prosiłam ich o literaturę, z której mogę korzystać i tyle, bo nic innego nie mogę wymyślić i będę tak dalej robić.


Große Operndiva?
2021-08-07 23:34

#64 camila

Jestem w tej chwili jedną z osób zajmującą się adaptacją podręczników dla AGH lub ochotników z PFRONu. Robimy do każdego formatu, jaki sobie ktoś wymarzy (nawet archaicznego TXT). Jak było u mnie z filologią?

Całkiem nieźle. Trzeba pamiętać, że ABBYY Finerader to podstawa podstaw, jeśli planujemy się wybrać na studia humanistyczne. Nauka zdalna była jakąś porażką. Ostatnio przedstawiłam swoje uwagi dotyczące nauczania zdalnego. Robienie zdjęcia podręcznika telefonem to jakiś absurd. Finerader sobie nie radi i robi to jak by chciał, a nie mógł. Czy nauczyciel nie ma urządzenia wielofunkcyjnego w domu, żeby zniżać się do robienia zdjęć materiałów telefonem?
Druga truskawka na torcie to Moodle, który na UJ nazywał się Pegaz. Wszystko było ładnie pięknie, dopóki nie wypuścili nowej wersji interfejsu przystosowanego pod naukę zdalną. Musiałam klikać w pola edycyjne na ćwiczeniach, które były na czas (nie miałam przysługujacych mi 50% więcej), bo NVDA ich nie widział - niektóre widział, niektórych nie. To samo tyczyło się JAWSa. Musiałam włączać lupkę windowsową i wyklikiwać sobie pola edycyjne touchpadem, na pożal się Boże 15,6 calowym wyświetlaczu laptopa. Ćwiczenia wystawiane na MS Teams były dostępne, te wszystkie przyciski radiowe, więc z tym nie było źle, ale po teamsach jadę, niemożliwie.
A już w ogóle creme de la creme był program "Hamlet". Adaptujący z BONU na UJ mogli przygotować 300 stron na cały rok studiów. Nieładnie mówiąc, ostatnio ich po prostu wyśmiałam. Złożyłam rezygnację, bo wolalam zająć się pracą. Zobaczymy teraz, jak będzie na uniwersytecie pedagogicznym.
Byli wykładowcy, z którymi można się było dogadać i tak: czytaliśmy na przykład fragmenty tekstu. Przyniosłam linijkę, i native z Austrii, który był surowy zachwycił się działaniem tego urządzenia i za samo używanie dał mi ulgowo 5, bo czytam powoli, i często nie wiem kiedy kończy się zdanie. Nie znam kontrakcji w brailleu niemieckim.
Egzamin z hehe, gramatyki opisowej zdawałam... 3 razy. Za jednym razem oblałam, za drugim też, i nie bawiliśmy się w jakieś tam warunki, tylko wydusiłam z siebie coś na zadaniach ze składni, bo morfologia była stosunkowo prosta. Testy były dostosowane, wszystkie plliczki w MS WORD, itp. itd. Na ustnym na szczęście, trafiłam na łatwe pytania. Należałam do pierwszego eksperymentalnego roku, który już, cisnął opisówkę.
Nie było tam czegoś takiego jak adaptacja podręczników. Zadań domowych nie robiłam stricte z podręczników, tylko wolałam sobie jakąś rozpraweczkę pyknąć. Znalazłam kupione skany podręcznika w PDF na torrentach, :D, i tak sobie radziłam, żeby przynajmniej ten podręcznik jakoś posiadać i przystosować go pod siebie.
Sesja? Wszystko pisane na własnym laptopie, moc ściąg, słownik mam zakitrany. W związku z niedosłuchem miałam osobną salę, dostawałam zadania ze słuchu na kompa na pendrivie, żeby sobie dowolnie stopować, przewijać i rozwiązać zadania.
Analiza językoznawcza tekstu też miała być zaliczana tylko teoretycznie - dostałam pytania, z których mam się przygotować i schluss. :D
Najgorszą kosą była historia języka. Matko Bosko. Nie dostanę prezentacji używanych na wykłądach, bo srodo, prawa autorskie, i nie dostanę bo pan nie ma gwarancji, czy nie udostepnie tych prezentacji innym. Przez takie działania upierdolił 3/4 roku. W tym zdawaniu przedmiotu już nie brałam niestety udziału, i jak pan mi odmówił, to pierdoliłam serdecznie jego wykłady.
Było różnie, ale ogólnie, dobrze...


ENFP
2021-08-29 12:01

#65 Zuzler

No to na UAM, jak widzę, miałam mimo wszystko po prostu lepiej. Nie zdawałam z własnego wyboru, nie dlatego, że coś było niedostępne albo przez ludzką wredotę. Jedyne, co mi się tam absolutnie nie podobało, to podejście do mnie na anglistyce. Byli tam złoci ludzie, którzy traktowali jak człowieka, ale, niestety, również tacy, którzy ulgowo traktowali mnie ile wlezie. Pewnie dlatego, że radziłam sobie po prostu ciulowo. Ale już naprawdę sto razy lepiej postąpiliby, mówiąc wprost, że się tam nie nadaję albo nie robiąc żadnych wyjątków poza tymi, ustalonymi na papiórku. Tak poza tym udostępniali nawet fragmenty podręczników i to wszystkim, wielu wykładowców nie było leślnymi dziadkami i na Moodle wstawiali co trzeba, także dla całej grupy. Ponadto USOS, choć rozlazły i zawierający nawet sekcje, które nie istniały, również dał się ogarnąć. No, poza jedną niedogodnością, jaką było zapisanie się do grup, do których chciałam się zapisać. Nie zdążyłam choćby do jednej, nawet z tych, do których zapisywać się nie chciałam, :D ale i to szło załatwić przez dziekanat bez większych problemów. Ogólnie, przez całe 4 lata nie było sytuacji, której nie dałoby się jakoś ogarnąć. To znaczy... No, może była jedna taka, ale tego problemu rozwiązać nawet nie chciałam, tak już mi to wszystko zwisało.
W ostatnim roku jedynie było parę przedmiotów, na których z zasady już wykładowca dawał pliczki .jpg, w każdym jedna strona omawianego materiału. Dobrze choć, że materiały zawsze się pojawiały jakoś kilka dni przed zajęciami.



2021-08-29 12:16