Żelki trolli robią dobre takie w kształcie myszy. One są takie duże, z głudimi ogonami i mają piankowe brzuszki. Haribo oczywiscie też, zwłaszcza żaby z piankowymi brzuszkami. Żaby w ogóle fajny wzór słodyczy. Żaby, jaszczórki, węże i dżdżownice. Dżdżownicowe żelki też są fajne, tylko te dżdżownice są dłuższe i krótsze, wolę te krótsze.
Dużo rzeczy lubię, choć raczej w małych ilościach. :) Ciasta z kremem, ciastka podobnie, cukierki raczej te twardsze ;) typu landrynki. Galaretki i pianki zdecydowanie nie,
Nawet jeśli jesteś aniołem, zawsze znajdzie się ktoś, komu będzie przeszkadzał szelest twoich skrzydeł. Autor nieznany.
Jajka. Właśnie o jajaka tu chodzi. Czekoladowe z nugatem w środku i chrupkami. Mmmmmmmniam. Aaaaaa, i jeszcze mmemsy i lentilki. Czekolada, która rozpuszcza się w ustach, nie w dłoni.
nie przepadam też za bardzo słodkimi rzeczami - krówki i inne takie. A dżdżownicowo-mysie żelki wspomniane przez Tygrysa są bardzo zacne. ;) Podobnie jak takie robaczki, nie wiem jak się to nazywa, ale zawsze kupuję sobie to w sklepie osiedlowym. Jest to takie kwadratowe opakowanie, w którym jest jeden żelek w kształćie robaka. Są tam skorpiony i jakieś inne dziwne stworzonka. ;)
Nawet jeśli jesteś aniołem, zawsze znajdzie się ktoś, komu będzie przeszkadzał szelest twoich skrzydeł. Autor nieznany.
Sezamki i hauwa to super sprawa. Za wszelkimi kiślami, galaretkami i żelkami nie przepadam, ale na delicjach akurat mi pasują. Budyń lubię każdy po za wiśniowym.
Ja nie pamiętam. :D Ale za to muszę przyznać, że te żelkowe/piankowe węże, dżdżownice, myszki itp. kiedyś uwielbiałam. A taką myszkę jadło się następująco: najpierw odgryźć ogon, potem łapki, potem uszy, nos, głowę, a na koniec po kawałku resztę tułowia. :D
Wrrrrrr -- (Zuzler): Ja nie pamiętam. :D Ale za to muszę przyznać, że te żelkowe/piankowe węże, dżdżownice, myszki itp. kiedyś uwielbiałam. A taką myszkę jadło się następująco: najpierw odgryźć ogon, potem łapki, potem uszy, nos, głowę, a na koniec po kawałku resztę tułowia. :D
Kosmoski to były takie kulki wafelkowe z takim rantem w połowie, a w środku krem. Można je było otwierać, jak dwie złączone miseczki i wylizywać ten krem.
Szanuję zdanie innych, co nie oznacza, że nie mogę mieć własnego.
Aaaa, pamiętam to, super to było, tylko można było się zasłodzić. -- (MonikaZarczuk): Kosmoski to były takie kulki wafelkowe z takim rantem w połowie, a w środku krem. Można je było otwierać, jak dwie złączone miseczki i wylizywać ten krem.
--
Nigdy nie można być pewnym, że to co już masz będzie Ci dane na zawsze, a pewne w życiu są tylko dwie rzeczy, śmierć i podatki.
Batoniki wszelkiej maści poza miętowymi w czekoladzie, czekolady, ciastka i ciasta. Cukierki z Wawelu typu michałki, tofifi, żelki haribo i te piankowe o których pisała zuzler też były spoko.
"Czy ty jesteś bardzo odważny? - Średnio. - A co zrobiłeś najodważniejszego w swoim życiu? - (...) Wstałem dziś rano." Cormac McCarthy, "Droga"
Czekolady z miętą też nie lubie, a ostatnio natrafiłam na takie jajo wielkanocne. Czekolada, a w środku chrubki i miętowe nadzienie. Blee. -- (Snajper22): Batoniki wszelkiej maści poza miętowymi w czekoladzie, czekolady, ciastka i ciasta. Cukierki z Wawelu typu michałki, tofifi, żelki haribo i te piankowe o których pisała zuzler też były spoko.
--
Nigdy nie można być pewnym, że to co już masz będzie Ci dane na zawsze, a pewne w życiu są tylko dwie rzeczy, śmierć i podatki.