Mycie okien
Back to W domu#21 misiek
Ok, zapytam przy najbliższej okazji.
-- (Julitka):
Jakbyś miał więcej info od tej koleżanki, daj znać.
-- (misiek):
I w to mam zamiar zainwestować. Koleżanka ma, która tym się posługuje i sobie chwali. Chociaż, czy z drugiej strony warto? Mojemu brackiemu strzeliło do głowy na stare lata i założył firmę sprzątającą, także jak przyjedzie będzie miał co robić :D
-- (Julitka):
Słyszałam o czymś takim, co nazywa się odkurzacz do szyb - ma się atomizer i szmatkę do rozprowadzenia produktu, a potem się to zdejmuje właśnie odkurzaczem i przez to nie ma pono obawy, że będą smugi.
--
--
--
#22 Wiolinistka
A u mnie jest tak, że po prostu staram się umyć najlepiej jak potrafię i oczywiście sprawdzam ręką, czy jest spoko. Ze smugami bywa różnie, lepszej jakości płyny mniej smugują, tak samo lepsze ręczniki papierowe mniej pylą. Są jeszcze różne rodzaje ściereczek, do okien są takie szczególne, bardzo mięsiste i lekko jakby sztruksowe, to dosyć dobrze ściąga. Mogę też umyć je mopem parowym, oczywiście, parę razy umyła mi mama czy tato, ale zawsze można też zadzwonić, no, wiecie do kogo ;) Mam tu na myśli panią Stasię :D
Ale tak poważnie, to najczęściej myję sama
#23 MarOlk
Odgrzeję tego kotleta. Przed świętami zabrałem się za mycie, na szczęście tylko dwa okna :-) Ramy okienne i parapety - woda z płynem do naczyń. Szyby - zwykły płyn do szyb, ścierka z mikrofibry, a po wszystkim dość mocne spryskanie stężonym alkoholem izopropylowym, służy między innymi do czyszczenia optyki, więc pomyślałem, że do szyb się też nada. Według mojej mamy smug nie było. Jedyna wada, że strasznie śmierdzi i sam izopropanol też nie jest tani jak woda
#24 skrzypenka
To chyba jedna rzecz, której nie umiem, bo mi zacieki zostawiają się na szybie.
#25 Kat
Skąd ten izopropanol dorwałeś i ile to kosztuje?
-- (MarOlk):
Odgrzeję tego kotleta. Przed świętami zabrałem się za mycie, na szczęście tylko dwa okna :-) Ramy okienne i parapety - woda z płynem do naczyń. Szyby - zwykły płyn do szyb, ścierka z mikrofibry, a po wszystkim dość mocne spryskanie stężonym alkoholem izopropylowym, służy między innymi do czyszczenia optyki, więc pomyślałem, że do szyb się też nada. Według mojej mamy smug nie było. Jedyna wada, że strasznie śmierdzi i sam izopropanol też nie jest tani jak woda
--
Strach zabija duszę.
Strach to mała śmierć, a wielkie unicestwienie.
Stawię mu czoło.
Niech przejdzie po mnie i przeze mnie.
A kiedy przejdzie, odwrócę oko swej jaźni na jego drogę.
Którędy przeszedł strach, tam nie ma nic. ... Jestem tylko ja."
- Litania Bene Gesserit przeciw strachowi ("
#26 MarOlk
Kupiłem na Allegro, teraz ok 40 złociszy za bańkę 5 litrów. Ale podczas szczytu pandemii w zeszłym roku potrafił ponad stówkę kosztować, bo przed covidem połowę taniej niż teraz.
#27 Julitka
Tylko z nim trzeba uważać, to alkohol i to chyba łatwopalny.
#28 MarOlk
Tak. Łatwopalny, szkodliwy w wypadku spożycia i nadmiernego wdychania oparów, ale wszystko z głową i nic się nie powinno stać. Nie polecam w każdym razie palenia podczas używania owego :-)
#29 misiek
Ale to nie jest do spożywania, pewnie Waldek by nie pogardził :D
#30 MarOlk
To by był ostatni alkohol w życiu Waldka hehe
#31 misiek
Bodajże Julitka i pare innych osób pytało mnie o to urządzenie, więc odpowiadam: myjka do okien Leifheit
#32 misiek
Eee, Waldek pewnie uodporniony i nie takie rzeczy pijał :D
#33 Kat
To ja dziś umyłam okna po raz pierwszy w swoim ponad 30-letnim życiu, a ponieważ było naprawdę paskudnie brudne, to trochę się nad nim namęczyłam. Cóż, w trakcie remontu nie było sensu go myć. :)
Najpierw umyłam ramę okienną, choć z nią zasadniczo rozprawiłam się już wcześniej, bo przed malowaniem kuchni, za to szyby musiałam intensywnie spryskać płynem, żeby te przyschnięte resztki gładzi, MPKa i innych cudów techniki remontowej się pozbyć, ale udało się, a efekt podobno jest całkiem elegancki i nawet smug nie zostawiłam, tak stwierdził mój mąż i córka też tak twierdzi, więc, no, chyba ich nie ma. Chociaż teraz to już chyba są, bo deszcz pada. :)
Strach zabija duszę.
Strach to mała śmierć, a wielkie unicestwienie.
Stawię mu czoło.
Niech przejdzie po mnie i przeze mnie.
A kiedy przejdzie, odwrócę oko swej jaźni na jego drogę.
Którędy przeszedł strach, tam nie ma nic. ... Jestem tylko ja."
- Litania Bene Gesserit przeciw strachowi ("
#34 Agata.d
No to jest właśnie w myciu okien najgorsze, umyje się elegancko, a tu zaraz deszcz zepsuje efekty ciężkiej pracy, albo jakiś owad zacznie łazić i zapaskudzi.
#35 Zuzler
No to w sumie jest akurat pocieszające. Bo co za różnica, czy narobi się smóg, skoro i tak za 2 dni same się zrobią? :) Inna sprawa z lustrami, przeszklonymi szafami itp.
#36 Julitka
Mój tata ostatnio odkrył fantastyczne przesuper szmatki z Viledy, mówi, że Windows all in one, ale nazwy za bardzo nie pamięta. Kosztuje taka jedna ok 10 zł. Tata ma ich ok 4. I tak: Jeśli okno jest mocno zasyfione, tak już naprawdę mocno, najpierw myje je normalnie z płynem i pozwala obeschnąć, a potem do akcji wkraczają właśnie szmatki.
Tata ma ich aż tyle, ponieważ decyduje, do jakich zabrudzeń się nadają, gdyż się zużywają. I tak, gdy je kupuje, wykorzystuje je do delikatnych zabrudzeń lub delikatnego szkła, do ostatecznego wypucowania na wysoki połysk, a gdy trzeba cięższej artylerii, wykorzystuje taką już zużytą szmatkę, np. oznaczoną przez niego numerem 4. W ten sposób szmatki się mniej marnują. Czyli w najcięższym przypadku może umyć okno wodą z płynem, potem taką szmatką 3/4, a potem 1/2, żeby była idealna.
Proces użycia takiej szmatki wygląda następująco: Moczymy ją całą, niezbyt długo, w chłodnej wodzie, a potem wyżymamy z całej nam dostępnej siły, tak by naprawdę nie miało już z niej co kapać - ma być wyłącznie wilgotna, bo pomarze. Wtedy rozkładamy ją na płasko, ale dwiema warstwami, i najpierw, miejsce przy miejscu, z dość dużą siłą nacisku ale bez przesady, czyścimy szkło, zaczynając od góry. Trzeba pamiętać, by najbardziej przyłożyć się do narożników, bo tam może dużo się dostać. Trzeba pilnować, by żaden fragment dłoni nie dotykał szyby. Po jakimś czasie, po kilkudziesięciu sekundach, możemy szmatkę złożyć inaczej, żeby czyścić stroną, która nie była wykorzystywana wcześniej. W ten sposób dojeżdżamy do dołu. Powinno być fajosko. :)