Odbieranie dzieci niepełnosprawnym rodzicom
Back to Środowisko niewidomych#261 gabi
25 grudnia urodziła się moja niunia i w dniu mojego wyjścia przyszła do mnie pani z opieki społecznej z zapytaniem czy nadal chce iść do domu samotnej matki do sióstr zakonnych , ale ja tam nigdy nie chciałam iść tylko dzwoniłam tam przed narodzinami mojej niuni z zapytaniem i pani zaoferowała mi tylko pomoc taką , że mogła by do mnie przyjeżdżać w miare możliwości by mi pomagać przy dziecku i to samo powiedziałam tej pani z mopsu , a ona mi na to , że mops może mi załatwić tam miejsce , ale się nie zgodziłam , powiedziałam tej pani że przychodzi do mnie co drugi dzień pani z mopsu , aby pomóc mi ogarnąć dom i z djetetycznymi daniami, powiedziałam jej też , że w bloku mam koleżanke , która wrazie godziny w. mogę zawsze na nią liczyć i że do mnie przychodzi równiesz tata dziecka , a ona mi na to że ona ma informacje takie , że ojciec dziecka do mnie nie przychodzi , a ja jej że przychodzi , a ta pani mi na to , ale wieczorami będzie sama i że poszła by pani tylko na miesiąc do tego domu samotnej matki , a ja jej na to że co pomiesiącu problem by się rozwiązał według pani , a ona mi odp. no nie tylko mops coś by wymyślił , ale postawiłam na swoim i ta panichciała porozmawiać z moim znajomym , który w tedy po mnie przyjechał i kazała mu podpisać taki dokumęt , gdzie on zobowiązuje się zostać , do momętu kiedy ta moja opiekunka by nie przyszła no i tak było
#262 gabi
na drugi dzień dostałam tel. od pani z mopsu z zapytaniem czy pani wyszła ze szpitala , odp. jej że tak , zapytała mnie czy z dzieckiem , ja odp. że tak i ponowiła to pytanie o ten dom samotnej matki , ja już nie wytrzymałam i się zdenerwowałam i odp. tej pani wie pani może i jestem niewidoma , ale że tak powiem nie ładnie o sobie , nie jestem jakimś debilem , który wzioł dziecko ze szpitala poto żeby je katować , krzywdzić czy głodzić i zapytałam tej pani czemu nie zajmą się rodzinami , gdzie jest alkochol , a ona mi na to że właśnie to robią , aja jej na to że znałam taką rodzinę , gdzie on był recydywistą i miał kuratora i jego partnerka równiesz mało tego przychodziła do nich pani z mopsu i to dzieciątko ich było wcześniaczkiem i zostało pobite przez własnego ojca, gdzie pani z mopsu była o tym poinformowana , ale powiedziała że jeszcze raz się to powturzy to ona to zgłosi , a ja mówie do tej pani z mopsu , że następnym razem to dziecko mogło by nie żyć , ta pani się ze mną zgodziła i powiedziałam jej w prost , że wam łatwiej odebrać dzieci niepełnosprawnym niż dać im szanse na to by pokazali że potrafią być odpowiedzialnymi rodzicami i zaradnymi , no ale nie wam lepiej jest odebrać dzieci takim osobą i na koniec powiedziałam tej pani niech mi pani wierzy , że jak bym potrzebowała jakiej kolwiek pomocy i nie byłabym teraz pewna tego , że sobie poradze sama , to szukała bym tej pomocy wszędzie gdzie by sie tylko dało byle by dziecko zostało przymnie , a ta pani odp. mi na sam koniec , że w tym tygodniu przyjdą do mnie na kontrol , a ja jej na to zapraszam
#263 misiek
Czy każda samotna matka dzwoni po Mopsach i siostrach zakonnych? No chyba nie. Takim sposobem sama się prosisz o problemy Gabrysiu.
-- (gabi):
25 grudnia urodziła się moja niunia i w dniu mojego wyjścia przyszła do mnie pani z opieki społecznej z zapytaniem czy nadal chce iść do domu samotnej matki do sióstr zakonnych , ale ja tam nigdy nie chciałam iść tylko dzwoniłam tam przed narodzinami mojej niuni z zapytaniem i pani zaoferowała mi tylko pomoc taką , że mogła by do mnie przyjeżdżać w miare możliwości by mi pomagać przy dziecku i to samo powiedziałam tej pani z mopsu , a ona mi na to , że mops może mi załatwić tam miejsce , ale się nie zgodziłam , powiedziałam tej pani że przychodzi do mnie co drugi dzień pani z mopsu , aby pomóc mi ogarnąć dom i z djetetycznymi daniami, powiedziałam jej też , że w bloku mam koleżanke , która wrazie godziny w. mogę zawsze na nią liczyć i że do mnie przychodzi równiesz tata dziecka , a ona mi na to że ona ma informacje takie , że ojciec dziecka do mnie nie przychodzi , a ja jej że przychodzi , a ta pani mi na to , ale wieczorami będzie sama i że poszła by pani tylko na miesiąc do tego domu samotnej matki , a ja jej na to że co pomiesiącu problem by się rozwiązał według pani , a ona mi odp. no nie tylko mops coś by wymyślił , ale postawiłam na swoim i ta panichciała porozmawiać z moim znajomym , który w tedy po mnie przyjechał i kazała mu podpisać taki dokumęt , gdzie on zobowiązuje się zostać , do momętu kiedy ta moja opiekunka by nie przyszła no i tak było
--
#264 Zuzler
No, to proponuję odstawić mieszkanie na błysk, a dziecko i jego otoczenie tak, żeby pyłku nawet ani podejrzenia, że pyłek kiedyś się tam znalazł nie mogła mieć. WIem, żę to dawno dawno temu było, ale rozmawiałam z osobą, do której opieka tak przychodziła przy dwóch kolejnych dzieciach. Za pierwszym razem przyczepili się o to, że w tym samym domu mieszka pies. A jak to tak, a czemu pies i dziecko razem. Za drugim uhaczyli się, że łóżeczko stoi za blisko zasłon. A jak to tak przecież zasłony zbierają kurze, nie dbacie. Rada tej osoby dla niepełnosprawnych rodziców jest taka: pokazywać się, udzielać, zaskarbiać sobie przychylność wszędzie, gdzie można. Angażować się w sprawy przedszkola, wstąpić do rady rodziców itp.
#265 gabi
miśku akurat musiałam tam , zadzwonić , gdybym nie musiała to bym nie dzwoniła , a panią z opieki do pomocy musiałam wziąść , bo bałam się w ciąży robić wiele czynności , bo nie chciałam żeby się coś stało maleństwo ,tym bardziej że byłam z tym sama
#266 Kat
To ci kontrolujący wynajdywali sobie problemy z dupy, inaczej tego ująć nie mogę.
Prawda jest taka, że psy są w wielu domach u ludzi w pełni sprawnych, a z tymi zasłonami to chyba pretekst, żeby czegoś się czepić. Czegokolwiek, ale jak się chce psa uderzyć to kij na środku drogi się znajdzie.
--Cytat (Zuzler):
No, to proponuję odstawić mieszkanie na błysk, a dziecko i jego otoczenie tak, żeby pyłku nawet ani podejrzenia, że pyłek kiedyś się tam znalazł nie mogła mieć. WIem, żę to dawno dawno temu było, ale rozmawiałam z osobą, do której opieka tak przychodziła przy dwóch kolejnych dzieciach. Za pierwszym razem przyczepili się o to, że w tym samym domu mieszka pies. A jak to tak, a czemu pies i dziecko razem. Za drugim uhaczyli się, że łóżeczko stoi za blisko zasłon. A jak to tak przecież zasłony zbierają kurze, nie dbacie. Rada tej osoby dla niepełnosprawnych rodziców jest taka: pokazywać się, udzielać, zaskarbiać sobie przychylność wszędzie, gdzie można. Angażować się w sprawy przedszkola, wstąpić do rady rodziców itp.
--Koniec cytatu
Strach zabija duszę.
Strach to mała śmierć, a wielkie unicestwienie.
Stawię mu czoło.
Niech przejdzie po mnie i przeze mnie.
A kiedy przejdzie, odwrócę oko swej jaźni na jego drogę.
Którędy przeszedł strach, tam nie ma nic. ... Jestem tylko ja."
- Litania Bene Gesserit przeciw strachowi ("
#267 Julitka
@Misiek Ja może też zadzwonię. Z pytaniem. Żeby wiedzieć. Tak w razie w. I kto mi co zrobi?
Mam widzącą mamę, ewentualnie widzącą teściową, ale chcę wiedzieć. Tak po prostu.
Daj spokój, wina mogła leżeć (i prawdopodobnie leżała) po stronie instytucji.
#268 Elanor
Straszne rzeczy opowiadacie. Serio, straszne. Ale wybaczcie, muszę zadać to pytanie. Czy osoby, które miewają takie kłopoty, mają może orzeczoną niezdolność do samodzielnej egzystencji? Bo jeśli tak, bardzo łatwo dodać sobie dwa do dwóch. Pole do interpretacji tego zapisu jest bardzo szerokie i nie ma się co dziwić, że jest, jak jest. Skoro nie radzisz sobie sam ze sobą - co ten zapis mówi wprost - to jak masz się niby zajmować dzieckiem?
Ja wiem, co mi teraz powiecie, to taka tam sobie formalność, żeby pieniążki były. Tylko bieżcie pod uwagę, że to jednak miewa realne skutki i jak przyjdzie co do czego, prawo niekoniecznie stanie po Waszej stronie.
A poza tym, jak zwykle, wygląda na to, że problem jest, a zainteresowani siedzą cicho i dają pewnym instytucjom przyzwolenie na pewne działania. Od czego jest Rzecznik Praw Obywatelskich? Skoro bezpodstawnie odbierają dzieci i nieproszeni wtrącają się w opiekę, to trzeba krzyczeć, robić szum, skarżyć gdzie się da.
O ile rzeczywiście podejmowane przez te instytucje działania są bezpodstawne.
#269 grzegorzm
podejżewam, że nikt nie pyta w szpitalu czy masz orzeczenie o niezdolności do samodzielnej egzystencji.
--Cytat (Elanor):
Straszne rzeczy opowiadacie. Serio, straszne. Ale wybaczcie, muszę zadać to pytanie. Czy osoby, które miewają takie kłopoty, mają może orzeczoną niezdolność do samodzielnej egzystencji? Bo jeśli tak, bardzo łatwo dodać sobie dwa do dwóch. Pole do interpretacji tego zapisu jest bardzo szerokie i nie ma się co dziwić, że jest, jak jest. Skoro nie radzisz sobie sam ze sobą - co ten zapis mówi wprost - to jak masz się niby zajmować dzieckiem?
Ja wiem, co mi teraz powiecie, to taka tam sobie formalność, żeby pieniążki były. Tylko bieżcie pod uwagę, że to jednak miewa realne skutki i jak przyjdzie co do czego, prawo niekoniecznie stanie po Waszej stronie.
A poza tym, jak zwykle, wygląda na to, że problem jest, a zainteresowani siedzą cicho i dają pewnym instytucjom przyzwolenie na pewne działania. Od czego jest Rzecznik Praw Obywatelskich? Skoro bezpodstawnie odbierają dzieci i nieproszeni wtrącają się w opiekę, to trzeba krzyczeć, robić szum, skarżyć gdzie się da.
O ile rzeczywiście podejmowane przez te instytucje działania są bezpodstawne.
--Koniec cytatu
#270 Kat
Też tak sądzę. Mnie o to nikt nie pytał w każdym razie.
--Cytat (grzegorzm):
podejżewam, że nikt nie pyta w szpitalu czy masz orzeczenie o niezdolności do samodzielnej egzystencji.
--Cytat (Elanor):
Straszne rzeczy opowiadacie. Serio, straszne. Ale wybaczcie, muszę zadać to pytanie. Czy osoby, które miewają takie kłopoty, mają może orzeczoną niezdolność do samodzielnej egzystencji? Bo jeśli tak, bardzo łatwo dodać sobie dwa do dwóch. Pole do interpretacji tego zapisu jest bardzo szerokie i nie ma się co dziwić, że jest, jak jest. Skoro nie radzisz sobie sam ze sobą - co ten zapis mówi wprost - to jak masz się niby zajmować dzieckiem?
Ja wiem, co mi teraz powiecie, to taka tam sobie formalność, żeby pieniążki były. Tylko bieżcie pod uwagę, że to jednak miewa realne skutki i jak przyjdzie co do czego, prawo niekoniecznie stanie po Waszej stronie.
A poza tym, jak zwykle, wygląda na to, że problem jest, a zainteresowani siedzą cicho i dają pewnym instytucjom przyzwolenie na pewne działania. Od czego jest Rzecznik Praw Obywatelskich? Skoro bezpodstawnie odbierają dzieci i nieproszeni wtrącają się w opiekę, to trzeba krzyczeć, robić szum, skarżyć gdzie się da.
O ile rzeczywiście podejmowane przez te instytucje działania są bezpodstawne.
--Koniec cytatu
--Koniec cytatu
Strach zabija duszę.
Strach to mała śmierć, a wielkie unicestwienie.
Stawię mu czoło.
Niech przejdzie po mnie i przeze mnie.
A kiedy przejdzie, odwrócę oko swej jaźni na jego drogę.
Którędy przeszedł strach, tam nie ma nic. ... Jestem tylko ja."
- Litania Bene Gesserit przeciw strachowi ("
#271 ewelinka
mnie też nie.
#272 misiek
To pokazuje z jakim pojęciem, a właściwie totalnym jego brakiem pracują osoby w takich instytucjach. Przecież to nawet lepiej, gdy dziecko wychowuje się ze zwierzętami.
-- (Zuzler):
No, to proponuję odstawić mieszkanie na błysk, a dziecko i jego otoczenie tak, żeby pyłku nawet ani podejrzenia, że pyłek kiedyś się tam znalazł nie mogła mieć. WIem, żę to dawno dawno temu było, ale rozmawiałam z osobą, do której opieka tak przychodziła przy dwóch kolejnych dzieciach. Za pierwszym razem przyczepili się o to, że w tym samym domu mieszka pies. A jak to tak, a czemu pies i dziecko razem. Za drugim uhaczyli się, że łóżeczko stoi za blisko zasłon. A jak to tak przecież zasłony zbierają kurze, nie dbacie. Rada tej osoby dla niepełnosprawnych rodziców jest taka: pokazywać się, udzielać, zaskarbiać sobie przychylność wszędzie, gdzie można. Angażować się w sprawy przedszkola, wstąpić do rady rodziców itp.
--
#273 Elanor
W szpitalu pewnie nie, przypuszczam, że tam to akurat zwyczajna czyjaś nadgorliwość, ale taki MOPS już to sobie bez problemu zweryfikuje. Swoją drogą, oni mają ogólnie spore uprawnienia, choćby do weryfikacji dochodów i dysponują dość potężną bazą danych. Słuchajcie, w obecnych czasach trzeba naprawdę mieć świadomość tego, że to, że nas o coś nie pytają, nie oznacza, że o tym nie wiedzą. W wielu sytuacjach jesteśmy sprawdzani na wszystkie strony, dostęp do danych jest dużo większy i dużo bardziej wykorzystywany, niż nam się wydaje.
MOPS nie czepia się na podstawie niczego, a niezdolność do samodzielnej egzystencji na pewno jest ważną przesłanką. Wiem, że trudno to przyjąć do wiadomości i lepiej żyć sobie z przekonaniem, że ten zapis niczym nie skutkuje, ale tak po prostu nie jest. W takich sprawach jest brane pod uwagę absolutnie wszystko.
#274 Kat
To jednak nie zmienia faktu, że naprawdę dużo zależy od personelu szpitala, bo, jak napisałaś, że to czyjaś nadgorliwość.
Tak naprawdę to po drodze sporo jest możliwości, by ktoś postanowił się zainteresować niewidomą mamą, bo 48 godzin po wyjściu ze szpitala przychodzi położna na wizytę patronażową, trwają one do 6 tygodni i mogą się odbywać co tydzień, a wtedy położna środowiskowa może zweryfikować na ile mama radzi sobie z dzieciątkiem i albo czegoś ją nauczyć, albo podjąć dalsze kroki, choćby kierując sprawę do OPSu. Jakiś czas po położnej przychodzi również pielęgniarka środowiskowa, która ocenia warunki, w jakich dziecko przebywa i tu też wiadomo... Jeśli coś jej się nie spodoba, to różnie może się skończyć.
Co do zapisu natomiast, no cóż, pracownicy OPSów rzeczywiście mają spore uprawnienia, ale nie przypominam sobie by interweniowali bez powodu, mam na myśli konkretne zgłoszenia itd.
--Cytat (Elanor):
W szpitalu pewnie nie, przypuszczam, że tam to akurat zwyczajna czyjaś nadgorliwość, ale taki MOPS już to sobie bez problemu zweryfikuje. Swoją drogą, oni mają ogólnie spore uprawnienia, choćby do weryfikacji dochodów i dysponują dość potężną bazą danych. Słuchajcie, w obecnych czasach trzeba naprawdę mieć świadomość tego, że to, że nas o coś nie pytają, nie oznacza, że o tym nie wiedzą. W wielu sytuacjach jesteśmy sprawdzani na wszystkie strony, dostęp do danych jest dużo większy i dużo bardziej wykorzystywany, niż nam się wydaje.
MOPS nie czepia się na podstawie niczego, a niezdolność do samodzielnej egzystencji na pewno jest ważną przesłanką. Wiem, że trudno to przyjąć do wiadomości i lepiej żyć sobie z przekonaniem, że ten zapis niczym nie skutkuje, ale tak po prostu nie jest. W takich sprawach jest brane pod uwagę absolutnie wszystko.
--Koniec cytatu
Strach zabija duszę.
Strach to mała śmierć, a wielkie unicestwienie.
Stawię mu czoło.
Niech przejdzie po mnie i przeze mnie.
A kiedy przejdzie, odwrócę oko swej jaźni na jego drogę.
Którędy przeszedł strach, tam nie ma nic. ... Jestem tylko ja."
- Litania Bene Gesserit przeciw strachowi ("
#275 misiek
W takim razie niech może najpierw sprawdzą Facebooka i codrugą karynę pracującą w szlachta nie pracuje, uczącąsię w wyższej szkole melanżu, lansu i bansu.
-- (Elanor):
W szpitalu pewnie nie, przypuszczam, że tam to akurat zwyczajna czyjaś nadgorliwość, ale taki MOPS już to sobie bez problemu zweryfikuje. Swoją drogą, oni mają ogólnie spore uprawnienia, choćby do weryfikacji dochodów i dysponują dość potężną bazą danych. Słuchajcie, w obecnych czasach trzeba naprawdę mieć świadomość tego, że to, że nas o coś nie pytają, nie oznacza, że o tym nie wiedzą. W wielu sytuacjach jesteśmy sprawdzani na wszystkie strony, dostęp do danych jest dużo większy i dużo bardziej wykorzystywany, niż nam się wydaje.
MOPS nie czepia się na podstawie niczego, a niezdolność do samodzielnej egzystencji na pewno jest ważną przesłanką. Wiem, że trudno to przyjąć do wiadomości i lepiej żyć sobie z przekonaniem, że ten zapis niczym nie skutkuje, ale tak po prostu nie jest. W takich sprawach jest brane pod uwagę absolutnie wszystko.
--
#276 Zuzler
A skąd wiesz, że tego nie robią?
#277 grzegorzm
az kąd masz takie informacje, bo jak narazie to jest gadanie o niczym. Jakoś są rodziny w, których zapis o niezdolności o niesamodzielnej egzystencji istnieje i podejżewam, że niema z tym kłopotu. Moim zdaniem to problem jest w innym miejscu. Idzie taka kobieta do szpitala rodzić i jeszcze jak to pierwsze dziecko to nie wie kompletnie z czym to się jje, a szpital to miejsce nieznane, po porodzie zmęczenie i ogólnie słabsza forma niż zwykle może jeszcze nie dokońca ogarnia jak to dziecko przewijać i takie tam jak pełnosprawna matka czegoś nie ogarnia to zzałożenia jest, że sobie poradzi a przy tym jakie pojęcie mają na temat niepełnosprawności wzroku lekarze to nie wiele trzeba żeby taki jeden z drógim uznał, że niepełnosprawna to sobie nie poradzi a od tego do problemów z opieką społeczną już nie daleko i wcale opieka nie musi patrzeć na nie zdolność do samodzielnej egzystencji, mogą tylko patrzeć naopinie ze szpitala.--Cytat (Elanor):
W szpitalu pewnie nie, przypuszczam, że tam to akurat zwyczajna czyjaś nadgorliwość, ale taki MOPS już to sobie bez problemu zweryfikuje. Swoją drogą, oni mają ogólnie spore uprawnienia, choćby do weryfikacji dochodów i dysponują dość potężną bazą danych. Słuchajcie, w obecnych czasach trzeba naprawdę mieć świadomość tego, że to, że nas o coś nie pytają, nie oznacza, że o tym nie wiedzą. W wielu sytuacjach jesteśmy sprawdzani na wszystkie strony, dostęp do danych jest dużo większy i dużo bardziej wykorzystywany, niż nam się wydaje.
MOPS nie czepia się na podstawie niczego, a niezdolność do samodzielnej egzystencji na pewno jest ważną przesłanką. Wiem, że trudno to przyjąć do wiadomości i lepiej żyć sobie z przekonaniem, że ten zapis niczym nie skutkuje, ale tak po prostu nie jest. W takich sprawach jest brane pod uwagę absolutnie wszystko.
--Koniec cytatu
#278 grzegorzm
Niestety, chcemy, czy nie to naszą wizytuwką jest pierwsze wrażenie, którewywrze się na pracownikach, pewnie głównie pracownicach szpitala bo to też myślę ma spore znaczenie
#279 Zuzler
I tak, i nie. MOPS naprawdę o wielu rzeczach wie. Kto wie, może i każdy, kto z nimi kiedykolwiek miał do czynienia ma założoną teczkę.
#280 Elanor
Nie mówię, że nie ma rodzin, w których ten zapis jest, ale mimo wszystko... się udało. Na pewno są.
Cały czas chodzi mi tylko o to, że nie można nigdy być pewnym tego "uda się".
Abonamentu telewizyjnego też się jednemu uda nie płacić całe życie, a do drugiego się przyczepią i koniec.
Ten zapis jest przesłanką do naprawdę wielu rzeczy (nie tylko do przywilejów) i w kontekście rodzicielstwa może się okazać niebezpieczny, czego nikomu nie życzę. Nie twierdzę, że jest przyczyną kłopotów już na wstępie, ale nie ma to jak solidny gwóźdź do trumny, gdyby przyszło co do czego.
Co do Facebooków, tak, często je sprawdzają, to nie żadne podejrzenie, to fakt.
Odnośnie pielęgniarek, położnych, bardzo szkoda, że na tym etapie najczęściej wynikają problemy, bo dobrze przeszkolona pielęgniarka mogłaby dla niewidomej, młodej mamy być nieocenioną pomocą w tych pierwszych tygodniach. Może więc to warto by gdzieś poruszyć? Zajmuje się ktoś w Polsce w ogóle pomocą niepełnosprawnym mamom? Jakaś fundacja może? Ktoś organizuje dla personelu medycznego pogadanki pod hasłem: "Niepełnosprawny rodzic to też rodzic", czy coś w tym stylu?
Wybaczcie, że trochę ironizuję, ale to odrobinkę irytujące. Mówicie, że problem jest, że bezzasadne czepianie się. Nie wiem na ile bezzasadne, ale jeśli rzeczywiście, to się powinny mamy zebrać i powiedzieć dość; mamy prawo do trzymania psa w domu, w którym jest dziecko, mamy prawo do popełniania błędów na początku, jak każda młoda mama, mamy prawo do zrobienia złego pierwszego wrażenia (to w końcu poród, stresujemy się). A nie bezradnie rozkładać rączki, że grożą odbieraniem dzieci. Jak któraś w końcu nie tupnie nogą i nie powie koniec, to dalej tak będzie o ile rzeczywiście jest.