Księga zażaleń
Back to Integracja Eltenowiczów#961 balteam
Po prostu wyrzucili sporo ludzi, to nic personalnego do ciebie na 95%,
#962 lwica
Nie cierpię poniedziałków! Jestem głodna, zmęczona, chcę mi się spać i mam same bezsensowne zajęcia
#963 Monte
Moja siostra ma do mnie wiecznie jakiś problem i do tego, że nie widzę. Przecież tego nie zmienię, a niektórych rzeczy nie zrobię jako osoba niewidoma. Dzisiaj była taka sytuacja, że chciałam napić się herbaty. Moja siostra powiedziała mi tylko, że herbata stoi na kuchence, ale nie wytłumaczyła już, na którym palniku. Herbata była w garnuszku, z takim rantem, którego nie lubię i oczywiście powierzchnia tego garnuszka była większa niż mój kubek, który i tak ma większy wylot niż typowa szklanka. Trudno mi nalewać z większego garnuszka do mniejszego kubka, bo boję się, że herbata znajdzie się w zlewie, na blacie i finalnie na podłodze. Wiem, że na moją siostrę nie mam co liczyć w kwestii jakiejkolwiek pomocy, bo było już wiele takich sytuacji, że czegoś nie zauważyłam, nie umiałam czegoś zrobić albo miałam problem z daną czynnością, a moja siostra nie dość, że mi nie pomogła, to jeszcze robiła mi przytyki i obrażała mnie. Pamiętając zatem o tym, że moje prośby o pomoc działają na nią jak płachta na byka, poszłam na dół do mojej mamy i poprosiłam o pomoc. Kiedy mama przyszła, moja siostra zaczęła robić mi wyrzuty i wrzeszczeć na mnie, że znowu latam do mamy, że nie jestem samodzielna i że zawsze mam jakiś problem. Może nie powinnam w ogóle sie odzywać, ale poniosło mnie, bo to nie był pierwszy raz, kiedy tak mnie potraktowała. Gdybym ją poprosiła, byłoby źle. Jak proszę mamę o pomoc, to też w jej oczach jest źle. Ja z nią dłużej nie wytrzymam. Mało brakowało, a znowu pokłóciłybyśmy się o to samo.
#964 djsenter
Standardzik, sama nie pomoże, nie doradzi, ale o tym, że jej zdaniem jesteś mało samodzielna już przypomnieć musi. Nie lubię takich ludzi, nie lubię to mało powiedziane.
#965 Monte
Ja też. Ale niestety musze jeszcze mieszkać z taką osobą.
#966 Julitka
Wiem, że to bolesne, przechodziłam przez ten sam etap. Ale z perspektywy lat, chociaż nie aprobuję zachowań mojego brata, rozumiem je.
Na przyszłość rada dla Ciebie: Naucz się nalewać z większych naczyń do mniejszych.
1. Połóż dłoń, którą nie trzymasz czajnika/garnka, na kubku.
2. Ułóż ją tak, żeby leżała na nim cała, mały palec może się wysuwać poza kubek, trzymając go za zewnętrzną krawędź, stanowiąc dodatkową stabilizację.
3. Palce kciuk i wskazujący, w naturalny sposób stanowiące dziurę, powinny ją także stanowić dla kubka - to będzie Twój ogranicznik dla garnka.
4. Weź garnek i ułóż go tak, żeby jego fragment, właśnie mniej więcej wielkości tego Twojego ogranicznika, wpasował się w niego. Przechyl garnek i lej powoli. Jeśli będzisz lać nie w to miejsce, co trzeba, to przez lewą dłoń, która spoczywa na kubku, wyczujesz, że jest problem.
Opisuję to na sucho, bo wiadomo, że inaczej to wygląda, jak robi się to na żywo, odruchowo, ale chyba tak to powinno być.
Faktycznie przydałyby Ci się kursy czynności dnia codzinnego; myślałaś o Kursie na Samodzielność z Vis Maiora? O szole letniej?
-- (Monte):
Moja siostra ma do mnie wiecznie jakiś problem i do tego, że nie widzę. Przecież tego nie zmienię, a niektórych rzeczy nie zrobię jako osoba niewidoma. Dzisiaj była taka sytuacja, że chciałam napić się herbaty. Moja siostra powiedziała mi tylko, że herbata stoi na kuchence, ale nie wytłumaczyła już, na którym palniku. Herbata była w garnuszku, z takim rantem, którego nie lubię i oczywiście powierzchnia tego garnuszka była większa niż mój kubek, który i tak ma większy wylot niż typowa szklanka. Trudno mi nalewać z większego garnuszka do mniejszego kubka, bo boję się, że herbata znajdzie się w zlewie, na blacie i finalnie na podłodze. Wiem, że na moją siostrę nie mam co liczyć w kwestii jakiejkolwiek pomocy, bo było już wiele takich sytuacji, że czegoś nie zauważyłam, nie umiałam czegoś zrobić albo miałam problem z daną czynnością, a moja siostra nie dość, że mi nie pomogła, to jeszcze robiła mi przytyki i obrażała mnie. Pamiętając zatem o tym, że moje prośby o pomoc działają na nią jak płachta na byka, poszłam na dół do mojej mamy i poprosiłam o pomoc. Kiedy mama przyszła, moja siostra zaczęła robić mi wyrzuty i wrzeszczeć na mnie, że znowu latam do mamy, że nie jestem samodzielna i że zawsze mam jakiś problem. Może nie powinnam w ogóle sie odzywać, ale poniosło mnie, bo to nie był pierwszy raz, kiedy tak mnie potraktowała. Gdybym ją poprosiła, byłoby źle. Jak proszę mamę o pomoc, to też w jej oczach jest źle. Ja z nią dłużej nie wytrzymam. Mało brakowało, a znowu pokłóciłybyśmy się o to samo.
--
#967 daszekmdn
@Kuba: Pamiętaj, że w Test flighcie jest limit testerów na aplikację. Logicznym jest, że jak przyjmie się zbyt wiele, to trzeba później zrobić czystki zostawiając tych najbardziej aktywnych i wnoszących najwięcej. Nie wiem jak w tym przypadku było, ale tak obstawiam.
#968 guliwer
Ludzie jak ja się ciesze że nie musze liczyć tych kalorii, składników itp, trzymać się diety. Szacun dla tych którzy to dokładnie wszystko liczą, trzymają się tego. Mi jest dobrze z moim BMI:)
#969 skrzypenka
Ja też nie muszę, ale czasem niektórzy to robią, bo mają problemy zdrowotne.
:)
-- (guliwer):
Ludzie jak ja się ciesze że nie musze liczyć tych kalorii, składników itp, trzymać się diety. Szacun dla tych którzy to dokładnie wszystko liczą, trzymają się tego. Mi jest dobrze z moim BMI:)
--
#970 skrzypenka
Ja muszę uważać na to, co jem, bo mam refluks i jelito drażliwe
#971 guliwer
Też ludzie to liczą jak ćwiczą i jak mają jakiś tam cel. Dlatego np głównie liczą białko, ale to ci którzy budują masę.
#972 guliwer
Jeśli ktoś musi uważać na to co je z przyczyn zdrowotnych to już inna sprawa.
#973 balteam
No praktycznie kkażdy kto ćwiczy, fajnie jakby liczył kcal białko, no i powiedzmy błonnik dla równowagi, przynajmniej jakiś czas, potem już to wchodzi w krew, wiadomo mniej więcej ile czego się je. Jednak jeśli ktoś nigdy nie liczył kcal, to pewnie sporą ma rozbieżność.
#974 guliwer
Ja ćwiczę i nigdy nie liczyłem.
Przy zapotrzebowaniu około 4000 kcal mi się nie chce.
Jedynie białko się staram liczyć.
#975 Monte
Wiem, że przydałyby mi się kursy na samodzielność, bo w domu ciężko z tym. Właśnie dlatego chciałam zgłosić sie na kursy do Lasek, ale nie mam na to szans. (Julitka):
Wiem, że to bolesne, przechodziłam przez ten sam etap. Ale z perspektywy lat, chociaż nie aprobuję zachowań mojego brata, rozumiem je.
Na przyszłość rada dla Ciebie: Naucz się nalewać z większych naczyń do mniejszych.
1. Połóż dłoń, którą nie trzymasz czajnika/garnka, na kubku.
2. Ułóż ją tak, żeby leżała na nim cała, mały palec może się wysuwać poza kubek, trzymając go za zewnętrzną krawędź, stanowiąc dodatkową stabilizację.
3. Palce kciuk i wskazujący, w naturalny sposób stanowiące dziurę, powinny ją także stanowić dla kubka - to będzie Twój ogranicznik dla garnka.
4. Weź garnek i ułóż go tak, żeby jego fragment, właśnie mniej więcej wielkości tego Twojego ogranicznika, wpasował się w niego. Przechyl garnek i lej powoli. Jeśli będzisz lać nie w to miejsce, co trzeba, to przez lewą dłoń, która spoczywa na kubku, wyczujesz, że jest problem.
Opisuję to na sucho, bo wiadomo, że inaczej to wygląda, jak robi się to na żywo, odruchowo, ale chyba tak to powinno być.
Faktycznie przydałyby Ci się kursy czynności dnia codzinnego; myślałaś o Kursie na Samodzielność z Vis Maiora? O szole letniej?
-- (Monte):
Moja siostra ma do mnie wiecznie jakiś problem i do tego, że nie widzę. Przecież tego nie zmienię, a niektórych rzeczy nie zrobię jako osoba niewidoma. Dzisiaj była taka sytuacja, że chciałam napić się herbaty. Moja siostra powiedziała mi tylko, że herbata stoi na kuchence, ale nie wytłumaczyła już, na którym palniku. Herbata była w garnuszku, z takim rantem, którego nie lubię i oczywiście powierzchnia tego garnuszka była większa niż mój kubek, który i tak ma większy wylot niż typowa szklanka. Trudno mi nalewać z większego garnuszka do mniejszego kubka, bo boję się, że herbata znajdzie się w zlewie, na blacie i finalnie na podłodze. Wiem, że na moją siostrę nie mam co liczyć w kwestii jakiejkolwiek pomocy, bo było już wiele takich sytuacji, że czegoś nie zauważyłam, nie umiałam czegoś zrobić albo miałam problem z daną czynnością, a moja siostra nie dość, że mi nie pomogła, to jeszcze robiła mi przytyki i obrażała mnie. Pamiętając zatem o tym, że moje prośby o pomoc działają na nią jak płachta na byka, poszłam na dół do mojej mamy i poprosiłam o pomoc. Kiedy mama przyszła, moja siostra zaczęła robić mi wyrzuty i wrzeszczeć na mnie, że znowu latam do mamy, że nie jestem samodzielna i że zawsze mam jakiś problem. Może nie powinnam w ogóle sie odzywać, ale poniosło mnie, bo to nie był pierwszy raz, kiedy tak mnie potraktowała. Gdybym ją poprosiła, byłoby źle. Jak proszę mamę o pomoc, to też w jej oczach jest źle. Ja z nią dłużej nie wytrzymam. Mało brakowało, a znowu pokłóciłybyśmy się o to samo.
--
--
#976 djsenter
Szlak! Pierwszy raz w życiu wylałem na laptopa monstera!
#977 Monte
Oj, moja siostra kiedyś wylała herbatę na biurko, na którym stała moja elektronika i jej komputer, na szczęście ze sprzętem nic się nie stało, ale nie ukrywam, że wtamtym momencie byłam zaniepokojona.
#978 Kuba12565
już sprawa z acceśible gram już rozwiązana, jakaś awaria.
#979 Monte
Ja naprawdę wierzę, że masz rację, jedyną opcją, jaką mam jest Lublin i zrobię co w mojej mocy, żeby doprowadzić do tych kursów. (Julitka):
Wiem, że to bolesne, przechodziłam przez ten sam etap. Ale z perspektywy lat, chociaż nie aprobuję zachowań mojego brata, rozumiem je.
Na przyszłość rada dla Ciebie: Naucz się nalewać z większych naczyń do mniejszych.
1. Połóż dłoń, którą nie trzymasz czajnika/garnka, na kubku.
2. Ułóż ją tak, żeby leżała na nim cała, mały palec może się wysuwać poza kubek, trzymając go za zewnętrzną krawędź, stanowiąc dodatkową stabilizację.
3. Palce kciuk i wskazujący, w naturalny sposób stanowiące dziurę, powinny ją także stanowić dla kubka - to będzie Twój ogranicznik dla garnka.
4. Weź garnek i ułóż go tak, żeby jego fragment, właśnie mniej więcej wielkości tego Twojego ogranicznika, wpasował się w niego. Przechyl garnek i lej powoli. Jeśli będzisz lać nie w to miejsce, co trzeba, to przez lewą dłoń, która spoczywa na kubku, wyczujesz, że jest problem.
Opisuję to na sucho, bo wiadomo, że inaczej to wygląda, jak robi się to na żywo, odruchowo, ale chyba tak to powinno być.
Faktycznie przydałyby Ci się kursy czynności dnia codzinnego; myślałaś o Kursie na Samodzielność z Vis Maiora? O szole letniej?
-- (Monte):
Moja siostra ma do mnie wiecznie jakiś problem i do tego, że nie widzę. Przecież tego nie zmienię, a niektórych rzeczy nie zrobię jako osoba niewidoma. Dzisiaj była taka sytuacja, że chciałam napić się herbaty. Moja siostra powiedziała mi tylko, że herbata stoi na kuchence, ale nie wytłumaczyła już, na którym palniku. Herbata była w garnuszku, z takim rantem, którego nie lubię i oczywiście powierzchnia tego garnuszka była większa niż mój kubek, który i tak ma większy wylot niż typowa szklanka. Trudno mi nalewać z większego garnuszka do mniejszego kubka, bo boję się, że herbata znajdzie się w zlewie, na blacie i finalnie na podłodze. Wiem, że na moją siostrę nie mam co liczyć w kwestii jakiejkolwiek pomocy, bo było już wiele takich sytuacji, że czegoś nie zauważyłam, nie umiałam czegoś zrobić albo miałam problem z daną czynnością, a moja siostra nie dość, że mi nie pomogła, to jeszcze robiła mi przytyki i obrażała mnie. Pamiętając zatem o tym, że moje prośby o pomoc działają na nią jak płachta na byka, poszłam na dół do mojej mamy i poprosiłam o pomoc. Kiedy mama przyszła, moja siostra zaczęła robić mi wyrzuty i wrzeszczeć na mnie, że znowu latam do mamy, że nie jestem samodzielna i że zawsze mam jakiś problem. Może nie powinnam w ogóle sie odzywać, ale poniosło mnie, bo to nie był pierwszy raz, kiedy tak mnie potraktowała. Gdybym ją poprosiła, byłoby źle. Jak proszę mamę o pomoc, to też w jej oczach jest źle. Ja z nią dłużej nie wytrzymam. Mało brakowało, a znowu pokłóciłybyśmy się o to samo.
--
--
#980 Julitka
Nie tylko, jak budują masę. :)
-- (guliwer):
Też ludzie to liczą jak ćwiczą i jak mają jakiś tam cel. Dlatego np głównie liczą białko, ale to ci którzy budują masę.
--