Zapachy dzieciństwa i waszej teraźniejszości.
Back to Integracja Eltenowiczów#21 MarOlk
Zapach jednej takiej kawiarni na rynku u mnie w mieście. Nie do podrobienia. Zapach starych murów, kawy, kokosa i pewnie miliona innych składowych. Zawsze jak tam siedzę to mam pozytywne skojarzenia.
#22 misiek
A co, już go niema?
#23 MarOlk
Jest, przecież pisałem, że jak tam siedzę, a nie siedziałem.
#24 Agata.d
Uwielbiam zapach cukierni. Kojarzy mi się też z dzieciństwem, jak moja siostra tam pracowała. Czasem, jak byłam u chszestnej i ona coś musiała załatwić i nie chciała ciągać ze sobą małoletniej mnie lądowałam u siostry w cukierni. Nikomu nie przeszkadzałam, siedziałam sobie cichutko w kąciku za ladą i zawsze lubiłam słuchać klijętów, co kupują o czym mówią, jakoś tak mnie to fascynowało, a czasem siostra dała mi spróbować czegoś dobrego. Raz nawet zabrała mnie do tej części, gdzie piekli te wszystkie wspaniałości, mogłam zobaczyć takie wielkie blachy i piece i stoły robocze. Wiem, że teraz pewnie troszkę inaczej to wszystko wygląda. Cukierni, w której moja siostra pracowała już nie ma, ale ilekroć gdy mijam jakąś lub po prostu do jakiejś wchodzę przypominają mi się tamte chwile.
#25 lwica
Gdy byłam dzieckiem mieszkałyśmy z mamą i babcią w kawalerce, mama wieczorami często przestawiała stacjonarkę do kuchni, rozkładała sztalugi i malowała, często też równocześnie piekła ciasto. Dlatego bardzo lubię zarówno zapach farb olejnych, jak i piekącego się ciasta, ich połączenie też jest ciekawe. :)
#26 djdenismusic
Zapach wiosny na osiedlowym skwerku. Pamiętam do dziś, że zanim tam kiedyś postawili wielki blok mieszkalny było to wyjątkowe doznanie. Zawsze od kwietnia do połowy czerwca warto było tam przychodzić tylko po to, żeby się nawdychać zapachu kfiatów, i koszonej trawy właśnie. <3
#27 skrzypenka
Zapach koszonej trawy kojarzy mi się z bezpieczeństwem, dlatego też go bardzo lubię.
#28 Agata.d
Ja też, ale mnie kojaży się z latem, z długimi, słonecznymi leniwymi dniami, w których liczyła się dobra książka i jakiś chłodzący napój pod ręką i nic do szczęścia nie było potrzebne. Tęskni mi się czasem za takimi dniami, a wiem też, że raczej nie powrócą, a jeśli już to w namiastce.
#29 pollyanna
Jeśli chodzi o perfumy, bardzo lubię zapach wanilii. przypomina mi postać z książki, która uwielbia nosić perfumy waniliowe. Drugi zapach to zapach białych kwiatów, jest bardzo delikatny i lekki, taki styl lubię. Mam polskie perfumy o nazwie Miłość i głos. To mieszanka wanilii, białych kwiatów i ziaren cedru, bardzo przyjemny zapach.
#30 pollyanna
słyszałem, że w polsce są perfumy lipa Słyszałem, że zrobiono go z żółtych kwiatów lipy, które pachniały miodem. Myślę, że jeśli kiedyś to będę miał, będę miał wrażenie, że stoję w ogrodzie pełnym kwiatów lipy gdzieś w Polsce.
#31 Postukujacy
W Polsce nazwy miesięcy w większości bardzo mocno powiązane są z kwiatami, roślinami, drzewami, adekwatnie do pory roku kiedy kwitną. Lipa też ma swój miesiąc - lipiec. :)
#32 pollyanna
Ja też to słyszałem Hej Emil, słyszałeś kiedyś o perfumach lipa?
#33 Postukujacy
@Pollyanna: nie słyszałem, aczkolwiek zdaję sobie sprawę, że zapachów jest cała masa, nawet tych przyprawiających o zawrót głowy, ale z powodu pytania, jak ktoś mógł coś takiego wymyślić!
Lubię zapachy, ale nie jest to moja supermoc :)
#34 pollyanna
Lubisz zapach kwiatów lipy?
#35 skrzypenka
Lubię ostatnimi czasy bardzo lawendę, mamy dyfuzor i ona tak pięknie pachnie, że mogłabym codziennie ją tam wlewać. Chodzi mi o olejek lawendowy. Kolejnym zapachem, który chciałoby się wąchać, są molekuły. One tak przyciągają, że mogłyby nimi pachnieć moje rzeczy. Agata D miała kiedyś taki olejek do rąk, jak byłysmy mniejsze, który pachniał tak obłędnie, że gdybyśmy mogły, to kupiłybyśmy ogromną jego ilość.
#36 Agata.d
Aaa tak, pamiętam go. Już niestety go nie mam, nie wiem też gdzie można go kupić.
#37 sanklip
Lawenda zawsze i wszędzie, w każdej postaci.
A z takich zapachów,
lubię zapach amolu (taki apteczny środek ziołowy na spirytusie).
We wczesnych latach, gdy dużo chorowałam było to częste w użyciu, smarowano mnie tym i oklepywano, żebym się porządnie wygrzała.
Działało.
Cis najzieleńszy jest zimą;
ma zwyczaj śpiewać kiedy płonie.
Heilung -
"Norupo".
#38 misiek
Dalej jest w użyciu i działa lepiej niż wszelkie tabletki psełdoprzeziębieniowe. I serio, nawet na żołądek.
#39 skrzypenka
gdybyśmy wiedziały, jak się nazywa, to by się poszukało, ale my nie wiemy, a był cudowny. :)
-- (Agata.d):
Aaa tak, pamiętam go. Już niestety go nie mam, nie wiem też gdzie można go kupić.
--
#40 skrzypenka
To prawda, prawda. :)
-- (misiek):
Dalej jest w użyciu i działa lepiej niż wszelkie tabletki psełdoprzeziębieniowe. I serio, nawet na żołądek.
--