To było w 2011 roku. najchętniej bym to nagłośniła na cały kraj, ale wtedy nie było do tego głowy. Cała rodzina się zaraziła świeżbem, którego z tamtont przywiozłam. nie mogliśmy się wyleczyć przez puł roku.
w przedszkolach są wszy i to w 21 wieku i nikt nie robi z tego dramy. Znaczy generalnie jest to słabe, ale to ni problem, tylko każdego większego zbiorowiska
Dokłanie. Niestety takie rzeczy się zdarzają w większych zbiorowiskach, zwłaszcza, gdyciężko przekonaćniektóremniej inteligentne jednostki do wymycia się. A tam niestety zdarzali się tacy ludzie.
Oczywiście, że w takich dużych skupiskach zakaźne choroby się zdarzają. ale miałyśmy po 16 lat a nie 6 i dziewczyna chyba miała świadomość, że może zarazić innych, pochodziła z małej miejscowości ale na taką strasznie biedną to nie wyglądała. Mogła się przyznać, oszczędziło by to wielu ludziom czasu i środków na leczenie oraz dezynfekcji internatu. pielęgniarka jak zobaczyła ręce tej dziewczyny to odrazu odesłała ją do domu. ale było już za późno wszystkie dziewczyny, które mieszkały z nią w pokoju w tym ja były zakarzone. O ile dobrze pamiętam to sprawa chyba została zgłoszona do sanepidu, ale nie wiem jak to się skończyło bo na drugi semestr nie wróciłam.
Wszy to był prawie coroczny problem, i najcześciej przynosiły je osoby z hardcoreowo pato melin, nie swoich domów, tylko melin, gdzie matka wymawia się korkami kurwa mać, i tak mówi swojej upośledzonej intelektualnie córce. Tak, to prawdziwy przypadek. Zabierała ją tylko na święta.
Cholera z tymi biednymi to przejebałem bo ni o to mi chodziło. Ale na Tynieckiej było meliniarstwo i wsrod mlodszych i starszych uczniow. Mlodsi mieli patorodzinyt a starsi sami w takich melinach mieszkali
- "Intelligence and wisdom is like jam. The less you have, the harder you're trying to spread it arround." - French proverb
Zawsze mnie dziwiło i dziwi do tej pory, że ludzie z jakiegoś niezrozumiałego dla mnie powodu nie chcą dbać o higienę i im to nie przeszkadza. A upośledzeni no cóż, skoro ośrodki nieprzystosowane tak ohoczo ich przyjmują umieszczając z niepełnosprawnymi wzrokowo to może niech wychowawcy ich pilnują by się umyli zamiast siedzieć przy kawce i fajeczce i piepszyć głupoty?
Potrzebuję papugę, gdyż ściga mnie kruk, za to że pożyczyłem pieniądze od bociana.
W wypadku pluskiew to samo. Łajno poradzisz, jak masz po prostu syfiarzy sąsiadów albo sobie przywleczesz coś z pociągu czy innej poczekalni u lekarza. A co do kwestii bliższych tematowi wątku, to u nas z kolei, w opinii wychowawców przynajmniej, zaniedbane szczególnie przychodziły do internatu dzieci z domów dziecka.
Hej wam, czy ktoś jeszcze na tym ośrodku w ogóle bywa znak zapytania i mógłby się wypowiedzieć jak tam jest? Sprawa jest prosta, po prostu moja koleżanka z klasy, z lasek odchodzi do właśnie tego ośrodka na tynieckiej, i mówi że jej się tam podobało bo była Na dniu otwartym, ale zawsze nie wiadomo jak będzie w internacie i w ogóle.
Nie powiedziałam, że wszy wynikają z brudu (sama bywam w skrajnych warunkach) :D i jeszcze niczego sobie nie przyniosłam. Zdarzało się jedynie, że to właśnie wszy przynoszone były własnie, kiedy te ciężkie przypadki zjawiały się w internacie po wakacjach.
ENFP
This site uses cookies to enhance your experience.