No jacha. Pierwszy problem to ludzka niewiedza. Temat rzeka, proszę państwa. Poczekam aż ktoś jeszcze się wypowie w tej sprawie, żeby wyrazić się precyzyjniej.
Dlaczego to jest problem? Skąd ludzie mają wiedzieć? WG mnie gorsza jest nieżyczliwość, jeśli ktoś nie wie, a robi wszystko żeby zgłębić temat, czy można go winić za brak doświadczeń? Wg mnie USOS to sprawa problematyczna.
Wojna to pokój. wolność to niewola. Ignorancja to siła. G. Orwell "Rok 1984"
Nie no, chwila. To, że problem nie jest niczyją winą nie znaczy, że nie jest problemem. Jeśli chodzi natomiast o USOS, to on jest do ogarnięcia pod względem dostępności. Osobiście nie mogłam nigdy tylko podpiąć sobie przedmiotów pod program. Ale jest to olbrzymi moloch, który niektóre funkcje od paru lat ma nadal tak samo bezsensownie rozwiązane i nawet widzący się w tym gubią. Gdy mówię, że niektóre funkcje są kretyńsko rozwiązane mam na myśli np. to, że jest kilka mijsc, w których można próbować szukać jednej rzeczy, ona w każdym z tych miejsc może być napisana, a wszędzie inaczej. Istnieją też np. sekcje, które nie istnieją lub zostały przeniesione gdzie indziej. No burdel na kółkach.
Jedna wykładowczyni początkowo robiła problemy z nagrywaniem. Powiedziała, że nie mogę nagrywać, bo to jest jej autorski wykład i że notować trzeba. Ja jej na to, że mam kłopoty ze wzrokiem, a ona zauważyłam. Mówie, że mam pozwolenie od Pani Dziekan, a ona, że mogę nagrywać i z Panią Dziekan sobie porozmawia. Potem j nie wracała do tematu. Nie wiem czy ochłonęła czy dziekanka ją postawiła do pionu.
Największy problem, klasycznie, z dostępem do materiałów. Na zajęcia to jeszcze, ale gdy podczas studiowania chcę sama poszerzać sobie wiedzę to nie jest tak łatwo.
Nigdy nie nagrywałem, bo wolę notatki, co do usosa jako tako ogarniam, czasem proszę widzących, ale to tylko wtedy, gdy są rejestracje na przedmioty i każda sekunda się liczy. Co do materiałów to szukam na własną rękę, a jeżeli w odmentach internetu nie uda mi się znaleść jakiegoś dostępnego pdefa, albo innego czytelnego pliku to wysyłam to do biura osób nie pełnosprawnych funkcjonującego przy naszym uniwersytecie, oni mają tam dział adaptacji, noi jakoś w przeciągu tygondia mi to przystosowują.
Poza tym to mocno zależy od rozpoznawanego dokumentu. O ile teksty nawet w przypadku błędów można przeboleć, o tyle życzę powodzenia w pracy z OCRowanymi materiałami ścisłymi, gdzie istotna może być każda cyfra i znak.
Ja nie miałam widzących, którzy b mnie pozapisywali, gdzie chciałam, więc bez spiny, na spokojnie sobie olewałam sprawę, a następnie prosiłam ładnie biuro obsługi studentów, żeby mnie zapisano tam, gdzie zapisana być chciałam. Nie mieli z tym większego problemu, bo też i nie byłam odosobniona. Kupa ludzi prosiła w tym samym czasie o przepisanie do innej grupy, bo np. udało im się załapać na dwoje zajęć, które odbywały się w tym samym czasie albo mieli bezsensowny plan zajęć typu zajęcia o 8, wielkie okno i zajęcia o 16.45. Też im to uchodziło. -- (wojtas): Nigdy nie nagrywałem, bo wolę notatki, co do usosa jako tako ogarniam, czasem proszę widzących, ale to tylko wtedy, gdy są rejestracje na przedmioty i każda sekunda się liczy. Co do materiałów to szukam na własną rękę, a jeżeli w odmentach internetu nie uda mi się znaleść jakiegoś dostępnego pdefa, albo innego czytelnego pliku to wysyłam to do biura osób nie pełnosprawnych funkcjonującego przy naszym uniwersytecie, oni mają tam dział adaptacji, noi jakoś w przeciągu tygondia mi to przystosowują.
Podręczniki na UJ w wersji elektronicznej, po prostu ich nie było mimo dużej ilości ślepych, których przewaliło się przez tę uczelnię. Studiowałam filologię germańską i angielską w sumie na raz, mimo jednej nazwy kierunku. Miałam bardzo fajną grupę, z drugą grupą po dziekańskim nie mogłam się jakoś dogadać, wtedy była pandemia i w sumie każdy nie mógł się z nikim dogadać. Myślałam, że skoro nauczanie zdalne to mogłoby być łatwiej - a gdzie tam. Nauczyciel jeden z drugim wysyłał zdjęcia materiałów robione telefonem, były ogromne problemy z rozpoznaniem tego przez Finereadera w sumie ni wiem dlaczego. Okropnie żałuję, że nie ma jeszcze żadnego programu rozpoznającego pismo odręczne.