A dla mnie kompaktowe telefony to: Nokia 6510, Siemens s55 i Motorola c115. No i był jeszcze jakiś Panasonic ważący zaledwie 75 g. Jak smartfon to tylko Samsung Galaxy Pocket, lub Sony Xperia x8 mini. No śmiało, kto mnie pobije? :D :D :D
Nie pamiętam tego modelu. Pamiętam J5 i J70 i o ile ten drugi był chudy, to chyba wyższy od wspomnianych. -- (darek1991): Misiek, zapomniałeś o Sony CMD Z5. Tam się nawet ryby dało łowić.
Tylko zegarek to była w niej fajna rzecz, tak to najmniej funkcjonalny sprzęt ze wszystkich, jakie miałem, no może jeden złomiasty Alcatel. To to już wogóle ścierwo. Próbował chwalić się tym, że umie grać akordy, ale co z tego. Pi pi pi i tyle.
Nie miałem, ale była solidna, dobra bateria, kompozytor, czego w wielu telefonach, które miałem tego brakowało i tyle tylko mogę o niej powiedzieć. Aha. Lubiłem spaceimpacta, który fakt nie tylko w tej nokii był.
W tamtych czasach jeszcze była 8210, jak na swoje czasy malutka, cieniutka i funkcjonalnie podobna do 3310, ale sporo mniejsza i cieńsza. 1600 Jak dla mnie była paskudna, z resztą jak cała seria 1000 i kompletnie nic w niej nie było wartego uwagi.
I nie masz czego żałować. Była np jeszcze brzydsza 1100 z monochromatycznym wyświetlaczem. -- (johnson): Z tym prawie najniższym numerem to tylko kojażę 1600.
Co do tego to wiadoma sprawa. Do dwóch tygodni hyba potrafiły wytrzymać. Teraz znajdź dobrego smartfona, który wytrzyma ci tydzień. Coś może być, ale raczej to cegły i antykompakt.
Johnson i Pates, to was poniosło Panowie. Nokia nigdy i przenigdy nie królowała jeśli chodzi o baterie. Zrobiła jeden model 6310i, który tyle wytrzymywał i tego kroku nie powtórzyła w żadnym innym. 1600 nie żarła baterii, bo po prostu nie miała z czego. Za to Sony k750i wypuszczony jakoś w tym samym czasie co ta Nokla trzymał na baterii tyle samo, a jak na owe czasy był dość wypasiony. Nawet chyba baterie miały oba o takiej samej pojemności.