Niewidomi a depresja
Back to Środowisko niewidomych#61 gadaczka
Ruwnież uważam po przeczytaniu tego forum, że nie ma to związku z byciem niewidomym.
#62 tomecki
Piszesz żeby być realistami, no to rzeczywiście, bądźmy. Zobacz ile jest osób, które nie wierzą, że mogą mieć pracę mimo umiejętności, ile jest osób, które mimo, że śpiewają, gra, piszą tak, że wielcy tego świata mogą im pozazdrościć siedzą w domach i jedyne co robią to albo coś dla znajomych, ewentualnie po jakichś lokalnych konkursach. Jasne, że można z tego wyjść na szeroki świat, ale łatwe to nie jest. Dodając do tego "świetne" działanie PZN, często totalny brak wsparcia ze strony rodziny to cóż... To oczywiście nie znaczy, że mamy się użalać nad tyymi biedakaami, bo nic nie mogom itd. Uważam że takie fora jak tutaj mogą pomóc, o ile oczywiście osobnik będzie chciał coś zmienić.
Wracając do meritum, obawiam się, że jak już pisałem, bezpośredniego wpływu oczywiście to nie ma, ale ciekaw jestem co wyszłoby gdyby wziąć próbkę osób pełnosprawnych i niewidomych i przebadać pod kątem depresji.
#63 marchewaux
pewnie, masz sto procent racji, forum może teoretycznie doprowadzić do pomocy, jeśli chory znajdzie kontakt do kogoś, kto go wysłucha i doradzi,ponieważ samo to, że taki depresant napisze co go boli niewiele da.
To, że ile jest osób, które nie wierzą, że mogą mieć pracę mimo umiejętności, ile jest osób, które mimo, że śpiewają, gra, piszą tak, że wielcy tego świata mogą im pozazdrościć
jest sprawą tych życiowych niedorajd, jeśli sami tego nie zrozumieją ani depresja ani jej brak nie pomoże.
#64 tomecki
Niedorajda czy dorajda, nie mnie oceniać. W każdym razie brak wiary we własne możliwości może taką depresję urodzić i bez względu na to jak to nazwiemy u niewidomych jest zastraszająco dużo.
#65 papierek
nie nazywał bym ich niedorajdami, tylko chorymi na swuj sposób osobami. Nie wszyscy mają tyle siły, żeby coś zmienić. To, ze tobie się udało to super. Byle więcej takich osób. Gdyby tobie powiedziano w trakcie twojego najgorszego momentu, że jesteś niedorajdą życiową, no cóż, efekt mógłby być nie aki, jak oczekiwany. :)
#66 papierek
Poza tym coraz więcej ludzi, ma podobny syndrom pogardzania słabością, tak jak napisałeś o niedorajdach życiowych, dla tych ludzi ofiara jest raczej wydrwiwana, a bo mógłbyś się wziąć za siebie, mógłbyś, no właśnie... a my nie wiemy co w głowie takiej osoby siedzi i czy naprawdę mogła by. Często mówimy, że zobacz, żyjesz w domu, on żyje na ulicy i ty masz depresję a on nie. A może ten biedak z ulicy zwyczajnie ma dużo mocniejszą psychę, bardziej mu wszystko jedno albo się tak przyzwyczaił do swojego życia, że nie musi mieć depresji? Strasznie łatwo nam selekcjonować, szufladkować. Chociaż oczywiście dalej jestem za tym, żeby te słabe jednostki stawiać do pionu.
#67 marchewaux
Właśnie tak mi powiedziano a efektem jest moja praca, multilektor, oraz eiele innych sposobów na fajne życie, więc apsolutnie niedorajdą życiowym dla mnie jest każdy, kto po zakończeniu edykacji nie ma na siebie pomysłu, fakt gardzę takimi osobami i przyznaję się otwarcie.
Jeśli ktoś jest niedorajda, ale chętnie rozmawia, chce to zmienić to oczywiste, że życzę powodzenia, natomiast gadanie że ktoś nie ma siły itd jak dla mnie prowadzi tylko do pogębienia swojej wegetacji.
#68 papierek
no cóż, mogę tylko powiedzieć, że niektórzy naprawdę tej siły nie mają ale z drugiej strony masz rację, w sensie że nie chcę usprawiedliwić tym wegetacji.
#69 camila
@papierek i @tomecki zachowali jakąś dozę rozsądku i obiektywizmu.
@marchewaux: nie warto patrzeć na kogoś przez swój pryzmat, tak jak już powiedziane zostało nie wiemy przez co taka osoba przechodzi, jak silna psychicznie jest, jak została wychowana w domu, są tacy zrezygnowani, umęczeni, tacy, którzy nie widzą sensu w czym kolwiek. Nie można głaskać, ale nie można też obrażać. Ciągle chwalisz się tym co osiągnąłeś - chłopie, masz czym, i szanuję i gdybym mogła, uścisnęłabym twoją dłoń, ale proszę, trochę pokory i jakiegoś szerszego patrzenia na wszystko niż tylko na swoim przykładzie życzę.
mi wystarczyło trochę czasu żeby wrócić do normalności, wrócić w wir obowiązków, znaleźć ponowną radość w tym co uwielbiam, choć są nadal takie dni, kiedy czasem sobie popłaczę, jak znowu jest gorzej. Z resztą, cytat który mam w sygnaturce oddaje nastawienie do tego wszystkiego ;)
#70 marchewaux
Ależ ja mam pokory, nikogo nie obrażam.
Przeczytaj sobie jeden z moich wpisów na blogu, w kategorji poważnie.
To co o sobie piszę, jest dla motywacji tych, którzy ty mówiąc, iż ja nie mam pokory, usprawiedliwiasz właśnie.
Ja jestem dowodem, że można, bez znajomości, bez protekcji, bez wzroku.
Chwalę się tym, ponieważ chcę uświadomić, że rodzice wam wiecznie podawać pod dupsko nie będą, warto na przykładach się zmotywować, ale jeśli ktoś mnie odbiera jako samochwałę i typa nie pokornego, to broni się przed zderzeniem albo broni innych, przed zeerzeniem się z rzyczywistością, która wcześniej czy później da o sobie znać.
łatwiej jest napisać:
Oni nie mają sił, są mniej zmotywowani jak ty jest im ciężko, więcej pokory itd
W ten sposób pogłębia się ich zachowanie.
No ale albo się uniesiesz, albo zgniniesz, byle by zapóźno nie było
#71 cinkciarzpl
Tylko że takim stylem pisania działasz odwrotnie, niestety. Inaczej się odbiera ludzi przez neta inaczej głosowo a inaczej na żywo. Ja wiem, że w gruncie rzeczy jesteś spoko gościem, obalę kiedyś z tobą browara jak mi ta czy inna spółka przyniesie takie zyski że nie będę wiedział co zrobić z hajsem, a że ciągle się dokształcam i powoli widać efekty to kiedyś na pewno zrezygnuję z pracy jako takiej tylko będę siedział z nosem w rynku hehe. wtedy wpadam na panienki i chlanie jak równy z równym. ale gdy tak piszesz to niestety ludzie odbierają ciebie jako samochwałę, który chodzi z nosem w chmurach i sory, ale ludzie słabszej konstrukcji takich unikają, w skutek czego twój przekaz idzie tylko do takich jak ty. Ale unikają też niedorajd i dla tego trzeba wszystko poziomować i o tym mówi kemila. Trzeba być skromnym, ale nie uległym. Trzeba pokazywać ludziom, że tak na prawdę źródłem wszystkiego zła jest tylko strach i to jest prawda. ALe nie podejściem typu patrzcie, jestem taaki gość, bo znalazłem pomysł na swoje życie.
#72 papierek
dlatego napisałem, że Darek ma sporo racji w takim sensie, że współczucie nadmierne takim ludziom prowadzi do pogłębiania się tego stanu, ale nie można nimi pogardzać, bo nie każdy ma wystarczającą siłę psychiki, żeby się tak zwyczajnie podnieść, dużo osób jeszcze potrzebuje kogoś drugiego. Ale tu zawsze ciężko rozgraniczyć, bo można powiedzieć: nie mam siły, nie dam rady i ma się naprawdę to na myśli, a można z lenistwa narzekać. Niektórzy mogą naprawdę tylko usiąść i zacząć płakać, bo nie wiedzą co dalej zrobić ze swoim życiem, a inni jeszcze będą tak sobie płakać i narzekać bo tak ich wychowano, że ktoś im da jak sobie popłaczą.
#73 papierek
dlatego jeste zawsze mega ostrożny, jeżeli chodzi o wystawianie opinii i pogardzanie kimkolwiek
#74 adelcia
a prosze bardzo prof falkowicz, mozes sprobowac.
#75 Elanor
Nie zgadzam się. Kompletnie nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że depresja nie ma związku z niewwidzeniem, a co najwyżej z utratą wzroku. Owszem, związku mieć nie musi, ale może. Oczywiście nie bezpośrednio, lecz pośrednio, ale jednak. Znam konkretny, bardzo przykry przypadek, jak okoliczności towarzyszące niewidzeniu, które w przypadku osoby zdrowej raczej by nie wystąpiły, stopniowo doprowadzały tę osobę do kompletnego załamania.
Każdy niepełnosprawny jest dużo bardziej narażony na czynniki wywołujące tę chorobę. Jesteśmy - moim zdaniem - jedną z grup ryzyka, podobnie jak na przykład osoby, wykonujące pewne zawody.
Powstrzymałabym się też, od wygłaszania sądów w rodzaju, że ktoś sam jest sobie winien i, że nie ma co go żałować. To, że my jesteśmy jacyś; być może silni, odporni psychicznie, nie oznacza, że ktoś inny jest taki, że miał w ogóle po temu warunki. A bywa też tak, że w tych osobach psychicznie odpornych, coś się nagle załamuje i wtedy dopiero jest katastrofa. Jeśli możemy, pomagajmy, a nie mierzmy swoją miarą.
#76 papierek
Elanor, zgadzam się z tobą w kwestii pogardzania innymi czy mierzenia swoją miarą. Łatwo jest oceniać, że a bo ktoś jest samemu sobie winien. :) Ale trzeba też spojrzeć w drugą stronę, nadmierne zrozumienie nie w każdym przypadku i litowanie się pomaga. A niektóre osoby wręcz potrzebują chwilę, żeby ktoś je zrozumiał i się poużalał.
#77 tomecki
Przecież można kogoś stawiać do pionu bez pogardzania człowiekiem jak również można go rozumieć i niekoniecznie się nad nim użalać.
#78 Elanor
Tak, zgadzam się. Tylko zauważyłam, że stosunkowo rzadko to jest wypośrodkowane. Albo litość, albo pogarda.
Dobrze, przyznam się Wam do czegoś, skoro tu już taka rozmowa. Zdarzały mi się dawniej stany depresyjne, jak się okazało, wywoływane przez dość popularną chorobę (nie, nie o podłożu psychicznym. I mogę Wam powiedzieć jedno, nic wtedy do człowieka nie dociera. Kompletnie nic. To jest odchłań, czarna dziura. Żadna mądra argumentacja nie trafia. A niepełnosprawność dobija; często to właśnie ona jest źródłem najgorszych myśli i problem pogłębia, nawet jeśli nie jest przyczyną.
Co mi na szczęście pomagało, to odwracanie własnej uwagi, wprowadzanie w życiu jakichś drobnych zmian, delikatne obracanie w żart przez otoczenie niektórych towarzyszących dolegliwości.
Najważniejsze, by mieć świadomość problemu i pracować nad sobą w poszukiwaniu przyczyn. Wtedy zwykle daje się radę.
#79 MonikaZarczuk
To prawda, że niepełnosprawność, tak, jak utrata pracy, samotność, zerwanie związku czy alkoholizm, może być czynnikiem pogłębiającym lub wywołującym depresję, ale tego chyba nikt tu nie negował. Chodziło raczej o to, że niewidzenie i depresja nie łączą się ze sobą autmatycznie.
#80 Elanor
Mnie znowu nawet nie przyszło do głowy, że ktoś zasugerował, że łączą się automatycznie.